Krem trwale koloryzujący Wellaton - 4.0 średni brąz

• 5 lutego 2014 7 komentarzy
Hej dziewczyny :) cieszę się, że do rozdania zgłosiło się już tyle osób i dziękuję za życzenia, również mam nadzieję że blog doczeka się kolejnych rocznic. Na dziś przygotowałam relację z farbowania włosów farbą Wellaton w odcieniu średni brąz. To była moja pierwsza przygoda z farbą Wellaton i nie żałuję decyzji. 


Zdecydowałam się na średni brąz, ponieważ w styczniu mi odbiło i przefarbowałam włosy na odcień fioletu :D uważam, że był to całkowity niewypał i z czasem kolor się wypłukał do takiego stopnia że odrost był fioletowo-buraczkowo-sraczkowy... Przepraszam za wyrażenie, ale te określenia idealnie opisują odcień po kilku myciach :/ zdjęć nie miałam kiedy zrobić, ale przestrzegam... Jeśli Wasza cera jest bardzo blada jak moja to nie polecam fioletowych odcieni, twarz nabiera bardzo niezdrowego wyglądu.


Opakowanie zawiera jedną parę rękawiczek, tubka z kremem koloryzującym, tubka utleniająca, odżywka z wyciągiem z palmy kokosowej, ulotka. Pojemność 50+50+10. Ja kupiłam dwa opakowanaia aby całkowicie pokryć włosy, jedno opakowanie wystarczy tylko na odrost i odświeżenie koloru. Na całkowitą zmianę na włosy nieco dłuższe potrzeba raczej dwa opakowania. Cena regularna to ok 13 zł, mi się udało kupić w promocji 8,99 zł za sztukę w Tesco.


Moje odczucia: Na samym wstępie powiem Wam, że dwa opakowania kremu to sporo :D być może na moje włosy trochę za dużo, jednak zużyłam w sumie całość. Produkt nie pachnie oczywiście fiołkami, śmierdzi, ale najważniejsze to starać się nie wdychać i można wytrzymać. Trochę ciężko było taką ilość rozmieszać w miseczce ponieważ krem jest bardzo gęsty, ale powoli dałam radę. Jeśli nałoży się na pędzel odpowiednią ilość to nic nie kapie. Na włosach rozprowadza się dobrze, gęstość mi nie przeszkadza może dlatego że jestem w miarę wprawiona ;) Mam wrażenie, że farba trochę sklejała włosy i ciężko było przekładać warstwy włosów. Co ważne, podczas aplikacji nie czułam żadnego pieczenia ani swędzenia. Zaczęłam oczywiście nakładanie od odrostów, ponieważ tam miałam najjaśniejsze włosy, a gdy pokryłam odrost zajęłam się resztą. Gdy skończyłam nakładanie, odczekałam tradycyjne 40 minut i przeszłam do spłukiwania i mycia włosów. Krem spłukuje się bezproblemowo. Jeśli chodzi o odżywkę, to uważam że jest jej stanowczo za mało w saszetce na włosy mojej długości. Dobrze, że miałam drugą saszetkę z drugiego opakowania... Jest ona w miarę gęsta i ładnie pachnie, tak intensywnie, po włosach rozprowadza się dobrze.  Na zdjęciach powyżej widać działanie wygładzające odżywki :) dodam jeszcze, że włosy są mięciutkie i bardzo ładnie pachną. Wracając jeszcze do kremu, brudzi on skórę i dopiero po trzecim myciu ślady zniknęły całkowicie. Zdjęcie powyżej robione jest po czterech/pięciu myciach włosów, włosy zaraz po farbowaniu były niemalże czarne w brązowym refleksami. Ale szczerze mówiąc, wolałam bardzo ciemne niż z ewentualnymi przebłyskami fioletu. Podsumowując, uważam że krem ma bardzo dobre pokrycie, czas pokaże jak z wypłukiwaniem się ale już teraz podejrzewam, że nie jest to bubel :) ja jestem zadowolona i na pewno sięgnę jeszcze po Wellaton :)

Ale się rozpisałam :D
Jak oceniacie kolorek?

7 komentarzy

  1. Kolorek wyszedł naprawdę ciemny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie ciemny ja właśnie przymierzam się do farbowania ale nie mam pomysły na farbę

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja chyba znów wrócę do ciemniejszych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, tak jak dziewczyny piszą - ciemny wyszedł, ale sama farbowałam kiedyś na ciemno i wiem jako to jest :) A skóra pobrudzona podczas farbowania wspominam tragicznie - tarła i tarłam a tu tylko czerwony ślad :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę ciemny wyszedł ale jak to napisałaś lepsze ciemniejsze niż fioletowe ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.