Avon Solutions Winter - pianka do mycia twarzy na zimę

Avon Solutions Winter - pianka do mycia twarzy na zimę

• 21 lutego 2014 17 komentarzy
Cześć kochane :) zima teoretycznie się już skończyła, przynajmniej ja w to gorąco wierzę gdyż tęskni mi się za ciepłem i pięknymi kolorami wiosny i lata. Pozostanę jednak dziś nieco w zimowym temacie, ponieważ niedawno zużyłam piankę do mycia twarzy na zimę z Avonu, i dziś chciałabym co nieco o niej powiedzieć.


Informacja o produkcie: Jej zadaniem jest delikatne oczyszczanie cery, która narażona jest zimą na niekorzystne działanie mrozu, wiatru, słońca i niskich temperatur. Wzbogacona została w czynniki odżywcze oraz kojące, dzięki którym sprawia że skóra wygląda na czystą i zdrową. Pojemność 200 ml / cena ok 19 zł, ale w promocji nawet za jakieś 6-7 zł.

Moja opinia: Piankę kupiłam kilka miesięcy temu skuszona przeznaczeniem na zimę i niską ceną. Kosmetyk mieści się w sporej tubie stojącej na zatyczce, która nie sprawia problemów przy otwieraniu i zamykaniu. Konsystencja pianki przypomina mi zbity mus, jednak bezproblemowo się rozprowadza i wystarczy niewielka ilość aby umyć dobrze całą twarz. Tutaj należy też wspomnieć o bardzo dobrej wydajności. Zapach jak dla mnie jest trochę chemiczny, mydlany i mógłby być nieco delikatniejszy ale to nie przeszkadza aż tak bardzo w używaniu. Jeśli chodzi o efekty, to pierwsze co u siebie czuję to bardzo napięta i tępa w dotyku skóra, nie jest to przyjemne dlatego krem obowiązkowo. To "tępe" uczucie daje o sobie znać już podczas zmywania. Zauważyłam jeszcze, że cera jest mocno zmatowiona zaraz po osuszeniu twarzy i wygląda na czystą ale po cóż mi to skoro skóra jest nieprzyjemna w dotyku... Ogólnie mówiąc, pianka dobrze oczyszcza i zmywa makijaż ale broń Boże żeby dostała się do oczu, piecze wtedy niemiłosiernie! Nie sądzę aby nadawała się ona na zimę, gdyż trochę wysusza. Kosmetyk ma swoich zwolenników i przeciwników, ja chyba jestem gdzieś w środku ale bliżej strony przeciwników...

Spotkałyście się kiedyś z tą pianką?
Nivea Pure & Natural - tonik oczyszczający

Nivea Pure & Natural - tonik oczyszczający

• 19 lutego 2014 11 komentarzy
Hej dziewczyny :) musicie wybaczyć mi moją nieobecność, trwa sesja i jest trochę ciężko a czasu zostało już bardzo niewiele. Dopiero w marcu będzie względny spokój, oby tylko z pozytywnym wynikiem. Trzymajcie kciuki bo ja już powoli psychicznie wysiadam z tego stresu... Ale postaram się już nie biadolić, i zapraszam na recenzję przeciętnego toniku do twarzy od Nivea.


Opis produktu: Do toniku oczyszczającego został wybrany cenny bio olejek arganowy, znany od wieków ze swoich dobroczynnych właściwości pielęgnacyjnych, oraz organiczny aloes tradycyjnie wykorzystywany ze względu na siłę nawilżania. Olejek arganowy i aloes pochodzą z certyfikowanej, organicznej uprawy. Nie zawiera: parabenów, silikonów, barwników, olejów mineralnych. Tonik oczyszczający z cennym bio olejkiem arganowym i organicznym aloesem, delikatnie oczyszcza i odświeża, przywracając naturalną równowagę skórze oraz zdrowy i promienny wygląd. Dla wszystkich typów cery. 95% składników pochodzenia naturalnego. Prawdziwa pielęgnacja prosto z natury. Pojemność 200 ml/ cena ok 14 zł.

Moja opinia: Nie wiem dlaczego zdecydowałam się na ponowny zakup tego kosmetyku, może dlatego że nie pamiętałam już jego ogólnej beznadziejności, jednak teraz sobie przypomniałam i wiem, że nie sięgnę już po niego ponownie :P pierwsze co nie podoba mi się w tym toniku to, to że jest on tak wychwalony przez producenta i tak "naturalny" a tak naprawdę w moim odczuciu jest przeciętny i za taką cenę mogę mieć dwa toniki z Ziaji z lepszym działaniem. Jakoś jestem nastawiona negatywnie, ponieważ mam wrażenie że tonik nie oczyszcza dokładnie (wacik jest czysty po całym dniu w makijażu) i mam dziwne uczucie "drapania skóry" podczas używania. Zapach jest ładny, tonik jest wydajny i nie powoduje uczucia ściągania skóry, opakowanie w porządku, ale wyraźnie widzę, że moja skóra się jakoś z nim nie polubiła. Z tego co pamiętam, przy pierwszej butelce miałam takie same odczucia. Dodatkowo borykam się ostatnio z zaskórnikami, i pojawiły się one odkąd stosuję ten tonik, wcale nie znikają... Nie jestem zadowolona z tego zakupu, i wiem że już więcej się nie skuszę. Nie polecam.

Znacie ten tonik dziewczyny? Też macie takie odczucia?
Schwarzkopf BC Oil Miracle - dwufazowa odżywka z olejkiem arganowym

Schwarzkopf BC Oil Miracle - dwufazowa odżywka z olejkiem arganowym

• 10 lutego 2014 12 komentarzy
Hej dziewczyny :) nareszcie mam wolne. Kiepsko jest pracować w centrach handlowych czy galeriach bo wtedy cały tydzień jest praktycznie rozwalony... Dochodzę też do wniosku, że nie wyobrażam sobie całe życie pracować w handlu i mam nadzieję, że uda mi się od września dostać pracę w zawodzie... Ale dosyć marudzenia, na dziś przygotowałam recenzję dwufazowej odżywki z olejkiem arganowym Schwarzkopf BC Oil Miracle, którą otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Hairstore.


Informacja o produkcie: Dwufazowa odżywka o konsystencji płynnego olejku, która pozwala włosom uzyskać kilka cudownych rezultatów już po pierwszym użyciu. Stanowi idealnie dopasowaną, luksusową odpowiedź na potrzeby każdego rodzaju włosów. Doskonale odżywia je od wewnątrz i sprawia, że włosy emanują witalnością i olśniewającym blaskiem. Nowa seria luksusowa na bazie cennego olejku arganowego zapewnia wyjątkową pielęgnację włosom o różnych potrzebach. Zapewnia efekt zmysłowego połysku, bez puszenia, w każdym pojedynczym paśmie włosów. 
9 korzyści w jednym cudownym wynalazku:
1. Olśniewający połysk.
2. Niesamowita miękkość włosów.
3. Sprężystość i witalność.
4. Ułatwione rozczesywanie.
5. Widocznie wzmocnione włosy.
6. Odżywienie.
7. Kontrola puszenia i wygładzenie włosów.
8. Szczelne domknięcie powierzchni włosów.
9. Lekka, nie obciążająca włosów formuła.

Do kupienia w sklepie Hairstore: http://www.hairstore.pl/schwarzkopf-bc-oil-miracle-odzywka-dwufazowa-z-olejkiem-arganowym-150ml-p3518.html aktualnie w promocji z 45,14 na 29,99! :)

Moja opinia: Produkt mieści się w smukłej butelce o pojemności 150 ml. Jak widać na zdjęciu powyżej spokojnie możemy zobaczyć ubytek produktu. Aby spryskać włosy należy mocno wstrząsnąć buteleczką i uzyskujemy wtedy połączenie obu faz (na zdjęciu po prawej). Podczas spryskiwania nakłada się dosyć sporo produktu, dlatego polecam robić to na dobrze wysuszonych ręcznikiem włosach. Mimo to, kosmetyk jest naprawdę bardzo wydajny. Pierwsze co czujemy to zapach odżywki, jest przyjemny i taki fryzjerski :) ja odżywkę traktuję jako końcową fazę pielęgnacji, ponieważ zawsze przy myciu włosów nakładam maskę albo odżywkę do spłukiwania. Jeśli chodzi o działanie włosów to mogę potwierdzić kilka z dziewięciu korzyści jakie producent obiecał: włosy ładnie błyszczą i są miękkie. Na pewno rozczesywanie jest ułatwione, co może dodatkowo potwierdzić mój Narzeczony, który używa tylko i wyłącznie tej odżywki jako pielęgnację swoich długich włosów - patrząc na jego włosy również można potwierdzić połysk włosów, wygładzenie oraz miękkość. U Niego dodatkowo włosy wyglądają na takie zdrowie i sprężyste - u mnie nie jest to aż takie widoczne, ze względu na farbowanie chemiczne i prostownicę do włosów. W obu przypadkach odżywka nie obciąża. Jeśli chodzi o puszenie włosów to tu jest kwestia zastanawiająca... Jeśli nie suszymy włosów suszarką jest ok, jeśli jednak suszymy to w obu przypadkach to puszenie występuje. Podsumowując, wydaje mi się że odżywka bardziej służy włosom, które nie są nadwyrężone przez różne zabiegi fryzjerskie :)

Znacie tą odżywkę? :)

www.hairstore.pl
Dziękuję za udostępnienie produktu do testów. Moja opinia jest szczera i na podstawie własnych odczuć.
Lactacyd Femina - Hydro Balance

Lactacyd Femina - Hydro Balance

• 6 lutego 2014 14 komentarzy
Hej! Dziś przygotowałam recenzję ostatniej nowości Lactacyd. Jest to wersja Hydro-Balance z nawilżającymi proteinami ryżu i arniką. Miałam okazję używać tej emulsji, ponieważ tradycyjna wersja była kiedyś w dwupaku z tą w Naturze i dlatego się skusiłam na zakup :)



Opis produktu: Emulsja do codziennej higieny okolic intymnych z nawilżającymi proteinami ryżu i arniką. Emulsja Lactacyd hydro-balance łagodzi podrażnienia, zapobiega ich powstawaniu oraz zapewnia maksymalną ochronę i delikatność. Formuła emulsji oparta jest na naturalnych składnikach nawilżających i ochronnych: Proteiny ryżu, dzięki swoim właściwościom nawilżającym i ochronnym, czynią formułę emulsji szczególnie delikatną. Arnika, znana ze swoich właściwości przeciwzapalnych, łagodzi dolegliwości związane z niewielkimi podrażnieniami. Kwas mlekowy, substancja wytwarzana naturalnie przez organizm kobiety, pomaga przywracać równowagę flory bakteryjnej okolic intymnych. Naturalny odczyn pH kobiecych okolic intymnych (pH 5,2). Pojemność 200 ml/ cena ok 13 zł.

Moja opinia: Emulsja mieści się w tradycyjnej dla Lactacydu butelki z identyczną szatą graficzną, tyle że w innym kolorze. Zatyczka jest mocna, raczej nic się nie wyleje w podróży. Przez butelkę niestety nie widać ubytku produktu ale można to ocenić wagowo. Emulsja jest dosyć rzadka i w kolorze perłowym, zapach również bardzo delikatny. Preparat dobrze się pieni i wystarczy jego niewielka ilość do mycia - dlatego też jest naprawdę bardzo wydajny. Jeśli chodzi o działanie w moim przypadku, to głównie zapobieganie podrażnieniom, w czasie używania produktu nie pojawiły się absolutnie żadne podrażnienia. Emulsja jest bardzo delikatna, dobrze i również delikatnie oczyszcza oraz chroni strefę intymną. Wydaje mi się, że nie ma co więcej pisać, emulsja jest po prostu świetna i zachęcam do wypróbowania o ile jeszcze tego nie zrobiłyście :) ja jestem bardzo zadowolona i zastanawiam się, czy nie pozostać przy tej wersji już na stałe. 

Znacie tą wersję?
Krem trwale koloryzujący Wellaton - 4.0 średni brąz

Krem trwale koloryzujący Wellaton - 4.0 średni brąz

• 5 lutego 2014 7 komentarzy
Hej dziewczyny :) cieszę się, że do rozdania zgłosiło się już tyle osób i dziękuję za życzenia, również mam nadzieję że blog doczeka się kolejnych rocznic. Na dziś przygotowałam relację z farbowania włosów farbą Wellaton w odcieniu średni brąz. To była moja pierwsza przygoda z farbą Wellaton i nie żałuję decyzji. 


Zdecydowałam się na średni brąz, ponieważ w styczniu mi odbiło i przefarbowałam włosy na odcień fioletu :D uważam, że był to całkowity niewypał i z czasem kolor się wypłukał do takiego stopnia że odrost był fioletowo-buraczkowo-sraczkowy... Przepraszam za wyrażenie, ale te określenia idealnie opisują odcień po kilku myciach :/ zdjęć nie miałam kiedy zrobić, ale przestrzegam... Jeśli Wasza cera jest bardzo blada jak moja to nie polecam fioletowych odcieni, twarz nabiera bardzo niezdrowego wyglądu.


Opakowanie zawiera jedną parę rękawiczek, tubka z kremem koloryzującym, tubka utleniająca, odżywka z wyciągiem z palmy kokosowej, ulotka. Pojemność 50+50+10. Ja kupiłam dwa opakowanaia aby całkowicie pokryć włosy, jedno opakowanie wystarczy tylko na odrost i odświeżenie koloru. Na całkowitą zmianę na włosy nieco dłuższe potrzeba raczej dwa opakowania. Cena regularna to ok 13 zł, mi się udało kupić w promocji 8,99 zł za sztukę w Tesco.


Moje odczucia: Na samym wstępie powiem Wam, że dwa opakowania kremu to sporo :D być może na moje włosy trochę za dużo, jednak zużyłam w sumie całość. Produkt nie pachnie oczywiście fiołkami, śmierdzi, ale najważniejsze to starać się nie wdychać i można wytrzymać. Trochę ciężko było taką ilość rozmieszać w miseczce ponieważ krem jest bardzo gęsty, ale powoli dałam radę. Jeśli nałoży się na pędzel odpowiednią ilość to nic nie kapie. Na włosach rozprowadza się dobrze, gęstość mi nie przeszkadza może dlatego że jestem w miarę wprawiona ;) Mam wrażenie, że farba trochę sklejała włosy i ciężko było przekładać warstwy włosów. Co ważne, podczas aplikacji nie czułam żadnego pieczenia ani swędzenia. Zaczęłam oczywiście nakładanie od odrostów, ponieważ tam miałam najjaśniejsze włosy, a gdy pokryłam odrost zajęłam się resztą. Gdy skończyłam nakładanie, odczekałam tradycyjne 40 minut i przeszłam do spłukiwania i mycia włosów. Krem spłukuje się bezproblemowo. Jeśli chodzi o odżywkę, to uważam że jest jej stanowczo za mało w saszetce na włosy mojej długości. Dobrze, że miałam drugą saszetkę z drugiego opakowania... Jest ona w miarę gęsta i ładnie pachnie, tak intensywnie, po włosach rozprowadza się dobrze.  Na zdjęciach powyżej widać działanie wygładzające odżywki :) dodam jeszcze, że włosy są mięciutkie i bardzo ładnie pachną. Wracając jeszcze do kremu, brudzi on skórę i dopiero po trzecim myciu ślady zniknęły całkowicie. Zdjęcie powyżej robione jest po czterech/pięciu myciach włosów, włosy zaraz po farbowaniu były niemalże czarne w brązowym refleksami. Ale szczerze mówiąc, wolałam bardzo ciemne niż z ewentualnymi przebłyskami fioletu. Podsumowując, uważam że krem ma bardzo dobre pokrycie, czas pokaże jak z wypłukiwaniem się ale już teraz podejrzewam, że nie jest to bubel :) ja jestem zadowolona i na pewno sięgnę jeszcze po Wellaton :)

Ale się rozpisałam :D
Jak oceniacie kolorek?