Hydrolat malinowy na wodzie aloesowej - Mokosh Cosmetics

• 2 lipca 2015 10 komentarzy
Dzień dobry :) ostatnia przerwa w pisaniu troszkę wybiła mnie z rytmu i bardzo ciężko mi się teraz zabrać za pisanie :P zebrałam dziś jednak swoje siły i natchnienie, dlatego zapraszam Was na poczytanie kilku słów o malinowym hydrolacie na wodzie aloesowej od Mokosh Cosmetics. Jest to moje pierwsze spotkanie z takim kosmetykiem.


Informacje o produkcie: Hydrolat malinowy na bazie wody aloesowej łagodzi podrażnienia, odżywia, regeneruje i chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Aloes działa kojąco na skórę, bakteriobójczo, zmniejsza stany zapalne. Owoce malin są bogatym źródłem składników mających dobroczynny wpływ na skórę, między innymi kwasów owocowych, witamin z grup B, A, C i E oraz soli mineralnych (potas, wapń, cynk, miedź, żelazo, mangan, magnez, fosfor, sód). Działanie: nawilżające i regenerujące, antyoksydacyjne, ściągające, łagodzące i przeciwzapalne. 

Więcej informacji, do kupienia tutaj: KLIK. Fanpage Mokosh Cosmetics na FB: KLIK.


Moja opinia: Kosmetyk znajduje się w ciemnej szklanej butelce z plastikowym atomizerem, który rozpyla mgiełkę bez żadnych problemów. Ciemne szkło chroni przed działaniem słońca, ale bez problemu da się zobaczyć ubytek hydrolatu. Sam hydrolat wygląda niczym woda i wyczuwam w nim zapach malin, który średnio przypadł mi do gustu. Czytałam opinie, że jest bezwonny, ja jednak ewidetnie coś wyczuwam. Kosmetyk jako tonik można aplikować na dwa sposoby: bezpośrednio rozpylać na twarz, albo też najpierw na wacik i przecierać delikatnie skórę. Ja lubię tradycyjny, drugi sposób. Co bardzo mi się spodobało w hydrolacie to, to że nie zostawia klejącej powłoki na skórze jak często robią to drogeryjne toniki. Co więcej, cera jest bardzo przyjemnie odświeżona i nawilżona. Nie ma problemów również z oczyszczeniem cery z drobnych zanieczyszczeń (nie stosuję hydrolatu do demakijażu). Nie pojawiło się u mnie uczucie ściągnięcia, ale nie zauważyłam też zbawiennego działania za zaskórniki. W lecie zawsze się u mnie często pojawiają i hydrolat na nie nie działa. W przypadku dodawania hydrolatu do glinki białej i zielonej to tutaj niestety nie jestem zadowolona, ponieważ po zmyciu mieszanki hydrolat+olej+glinka na mojej twarzy wystąpiło nieprzyjemne podrażnienie. Cała twarz była czerwona w miejscu maseczki i czuć było ciepło na skórze, jakbym użyła gorącej wody. Nie każda cera polubi się z hydrolatem, u mnie spisuje się jako tonik i tak już zostanie. Polecam więc stosowanie go w takiej formie :)

Kosmetyki naturalne Mokosh Cosmetics bardzo lubię, na blogu znajdziecie kilka recenzji :)

10 komentarzy

  1. narobiłaś mi ochoty :) nigdy wcześniej nie słyszałam o hydrolacie malinowym a to chyba moje ulubione owoce

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie słyszałam o hydrolancie malinowym. Muszę go przetestować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również nie słyszałam o hydrolancie malinowym. Muszę go przetestować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego hydrolatu nie znam, ale ostatnio mam taki z kwiatu pomarańczy i do glinki nadał się wprost idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mi malinowy do glinek niestety nie przypasował :/ moja cera jest ostanio dość grymaśna...

      Usuń
  5. nie słyszałam o tym kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.