Ulubieniec: Tusz do rzęs Volume Million Lashes Feline - L'Oreal Paris.

• 19 października 2015 27 komentarzy
Jeszcze we wrześniu, a dokładniej w tym poście, mogłyście poczytać o tuszu do rzęs Volume Million Lashes Excess. Moja współpraca z tamtym tuszem nieco mnie denerwowała, ponieważ moje rzęsy były wtedy wyjątkowo niesforne. Dziś jednak chciałabym napisać o kolejnym tuszu od L'Oreal, który stał się moim ulubieńcem... Mowa o Volume Million Lashes Feline.


Informacje o produkcie: Volume Million Lashes Feline - zmysłowe kocie spojrzenie. Wyprofilowana szczoteczka "Millionizer" Feline pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami nadaje rzęsom zmysłową objętość. Optymalna doza tuszu bez nadmiaru, bez grudek. Pojemność 9 ml, cena około 50 zł.


Moja opinia: Tusz zamknięty jest w eleganckim szmaragdowo złotym opakowaniu. Zapach jest identyczny jak w wersji So Couture, czyli słodki i bardzo przyjemny. Jak to zwykle w tych tuszach bywa, na początku był za bardzo mokry i brudziłam sobie nim powieki, po około miesiącu od otwarcia jego konsystencja jest idealna. Szczoteczka jest silikonowa i bardzo dobrze wyprofilowana, włoski są krótkie i dzięki temu bardzo dobrze obejmują każdą rzęsę. Sama aplikacja jest bardzo wygodna. Tusz i szczoteczka idealnie współpracują z moimi rzęsami, są w stanie je ujarzmić i ładnie ułożyć. W przypadku używania Feline, uzyskuję efekt wydłużonych, pogrubionych i ładnie rozdzielonych rzęs. Mam też wrażenie, że rzęsy są delikatnie podkręcone, ale to też dużo zależy od tego jak bardzo skupię się na tuszowaniu końcówek rzęs. Lubię ten tusz, ponieważ jego odcień czerni jest wyraźny a efekt jaki uzyskuję, bardzo fajnie podkreśla rzęsy tworząc obiecane kocie spojrzenie. Co więcej, jego trwałość jest rewelacyjna, ponieważ trzyma się bardzo dobrze przez cały dzień, nie osypuje się i zmywa się bezproblemowo. Nie mam mu nic do zarzucenia.


Jestem z tuszu bardzo zadowolona, o czym mogą świadczyć też powyższe zdjęcia. Jestem w trakcie używania odżywki do rzęs, więc rosną one i układają się po swojemu. Ten tusz świetnie sobie z nimi radzi, dlatego używam go podczas robienia makijażu z przyjemnością, a nie z myślą... "Ehh... Jeszcze rzęsy wytuszować." 

Używałyście już ten tusz? Jeśli nie to zachęcam, warto :)

27 komentarzy

  1. Nie używałam żadnego tuszu Loreal, ale faktycznie na Twoich rzęsach wygląda super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej! Ale świetnie na rzęsach wygląda! Muszę się za nim rozejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście efekt jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt rewelacja, trzeba koniecznie wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podkręcenie i rozdzielenie to coś, czego szukam. Mam na niego chrapkę odkąd pojawił się na blogach :) Efekt na zdjęciu rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  6. ale masz dłuuugie rzęsiska! piękny efekt

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo go lubię, tylko cięzko zmyć:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kilka dni temu kupiłam też tusz z loreala volume million lashes so couture ten fioletowy i nie mogę wyjść z podziwu jaki jest cudowny! A Ty masz piękne rzęsy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też jestem zadowolona, efekt dla mnie jest super

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt świetny, ale trzeba to powiedzieć - Twoje rzęsy są śliczne - długie, gęste! Też takie chcę!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże! Jaki efekt! <3
    Najpierw jednak chciałabym przetestować klasyczną wersję tego tuszu :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekt przepiękny, rozważam jego zakup. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wow, jakie rzęsiory! fantastyczny efekt :) tusze L'Oreala są bardzo dobre, szczególnie z tej serii Volume Million Lashes ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. faktycznie efekt jaki daje jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczoteczka całkiem fajna :) I efekt też :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja teraz testuję jeden z tańszych tuszów. Nie narzekam, ale twój tusz wydaje się być świetny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.