Mój pierwszy raz z azjatyckim kremem BB: Missha M Perfect Cover (miniatura).

• 31 marca 2016 23 komentarze
Prawdę mówiąc, nie mogłam do tej pory zrozumieć co takiego jest w azjatyckich kosmetykach, że spora część blogosfery tak często porusza ich temat. Jakoś do tej pory nie wzbudzały mojego zainteresowania. W sumie byłoby tak do tej pory, ale w przesyłce od Sachi Azjatyckie Sekrety Piękna, zaraz obok toniku do włosów Kaminomoto znalazłam jeszcze pudełeczko z miniaturami kremu BB Missha M. Dziś recenzji nie będzie, ale chciałabym przedstawić Wam moje pierwsze wrażenia z używania tego kremu :)


"Krem BB MISSHA M Perfect Cover to idealne rozwiązanie dla kobiet, które:
- pragną idealnego krycia bez efektu maski
- cenią długotrwałe uczucie nawilżenia
- szukają prostych rozwiązań na doskonały makijaż
- prawdziwie troszczą się o swoją skórę


Dzięki bogatej formule azjatycki Krem BB Missha M Perfect Cover nawilża, wygładza i uelastycznia skórę. Jest kosmetykiem najwyższej jakości, który ponadto maskuje niedoskonałości, rozjaśnia przebarwienia i spowalnia procesy starzenie skóry. Zawiera kwas hialuronowy, ceramidy oraz aktywne wyciągi z rozmarynu i rumianku zapewniając skórze jedwabisty i zdrowy wygląd."

Więcej informacji o produkcie, pełnowymiarowa wersja do kupienia tutaj: KLIK.


W pudełeczku znajdują się trzy różne odcienie kremu o numerach 21 jasny beż, 23 naturalny beż oraz 27 miodowy beż. W sklepie Sachi znajdziecie numery 21 i 23, ale zamiast 27 miodowego beżu jest tam numer 13 i jest to bardzo jasny beż. Spośród tych trzech odcieni trafiłam z jednym i jest to 21 jasny beż. Idealnie pasuje w tym momencie do koloru mojej cery. Numer 23 naturalny beż jest ciemniejszy i myślę, że będzie mi pasował kiedy moja skóra nabierze trochę promieni słonecznych. 


Moje pierwsze wrażenia: A właściwie wrażenia po zużyciu jednej tubki o pojemności 10 ml, która wystarczyła mi na siedem aplikacji. Po pierwsze zapach, pudrowy i delikatny, bardzo mi się spodobał i mogłabym spotkać gdzieś perfumy o podobnej woni ;) po drugie, bardzo dobre krycie i naturalny efekt. Jestem zaskoczona, bo nie spotkałam jeszcze kremu BB który tak kryje i nie tworzy efektu maski. Koloryt jest wyrównany a przebarwienia są zamaskowane. Na sińce pod oczami muszę jednak wspomagać się korektorem. Po trzecie, uczucie nawilżonej i gładkiej skóry. Nie powoduje szybszej produkcji sebum i dobrze się trzyma przez cały dzień. Dobrze aplikuje się na skórę. To tak w wielkim skrócie... Szczerze Wam powiem, że teraz rozumiem skąd ten ogólny zachwyt. Wszystkie kremy BB jakie miałam okazję używać nie były w stanie sprostać moim wymaganiom. Brakowało mi w nich krycia, często nawilżanie było tylko powierzchowne i lubiły zapychać. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona, cera wygląda promiennie i nie ma efektu maski. Do tej pory byłam bardzo zniechęcona do wszelkich kremów BB, ale teraz mam ochotę to zmienić i krem Missha M wpisuję na swoją listę "w przypływie większej gotówki" :D

Znacie ten krem BB?
Co myślicie o azjatyckich kosmetykach?

23 komentarze

  1. Nie znam ale marzę o jakimś azjatyckim kremie BB :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś bardzo chorowałam na ten krem. W sumie był to pierwszy BB, którym się zainteresowałam, ale ostatecznie wpadłam w sidła Skin79 i prędko się to nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam żadnych próbek Skin79 więc póki co skuszona nie jestem, jednak po miniaturach Misshy coś czuję, że bardziej się tematem zainteresuję :D

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie tym opisem i swoimi pierwszymi wrażeniami!

    Nie miałam jeszcze nigdy żadnego kremu BB, więc nie potrafię się wypowiedzieć na ich temat, ale brzmi to zachęcająco. Też wolałabym zacząć od miniatury, żeby upewnić się, że warto kupić pełnowymiarową tubkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta miniatura to bardzo fajne rozwiązanie, nawet mając pełnowymiarowy produkt to taką miniaturę można nosić ze sobą w torebce czy w podróży :)

      Usuń
  4. Nie znam tego kosmetyku, ale azjatyckie kremy bb bardzo mniejsze kuszą. .
    pozdrawiam MARCELKA♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałam nr 21 i o ile za ciemny nie był, to był odrobinę za różowy :/ A szkoda bo ładnie się prezentował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy ja wiem czy różowy, ja bym powiedziała że raczej w szarość wpada :)

      Usuń
  6. Nie używałam jeszcze typowego azjatyckiego kremu BB, ale zaintrygowałaś mnie tymi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze okazji używać azjatyckich kremów BB, choć jestem bardzo ciekawa ich działania na swojej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam kilka azjatyckich próbek BB :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. miałam ten krem, jest świetny, zresztą jak inne koreańskie kosmetyki, w ogóle ich kremy BB są jedyne w swoim rodzaju :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kusi mnie najjaśniejszy numer 13, ale podobno wpada w różowe tony, których unikam :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ochote go zakupić ale bałam się od razu kupić duże opakowanie bo opinie są skrajne;/ a wtedy te mniejsze próbki nie były dostępne (przeglądałam strony innych sklepów z azjatyckimi kosmetykami). No i kwestia koloru nie wiem który wybrać =D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie coś te azjatyckie cudeńka zapychają, ale tego z Missha jeszcze nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. to prawda, mnie też zaskoczył naturalny efekt przy dość mocnym kryciu. Niestety wykończenie jest dla mnie zbyt błyszczące, ale pracuję nad tym :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą marką oraz jej produktami.

    OdpowiedzUsuń
  15. chętnie bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam kiedyś krem BB tej marki, w odcieniu 23, ale przez swój kolor tylko latem się sprawdził. Za to wszystkie inne właściwości super, kiedyś skuszę się na nr 21, na pewno prędzej dopasowałby się do mojej karnacji niż 23 :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę wypróbować azjatyckie BB :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie próbowałam nigdy kremów azjatyckich ale z BB mam zle doswiadczenia ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.