Maska dotleniająca + CO2 na nasączonej tkaninie - L'Biotica.

• 17 maja 2016 24 komentarze
Maseczki do twarzy są dla mnie nieodłącznym elementem pielęgnacji skóry twarzy. Obecnie na rynku wybór jest przeogromny i różne firmy oferują przeróżne rodzaje i formy maseczek. Ja zwykle wybieram takie, które mogę później zmyć albo takie, które wchłaniają się same. Dziś przygotowałam dla Was recenzję zupełnie innej i nietypowej maski od L'Biotica, którą otrzymujemy w postaci nasączonej tkaniny i ma ona za zadanie dotlenić i zregenerować skórę.


"Aktywne, regeneracyjne działanie CO2 na skórę znane jest i szeroko wykorzystywane przez kosmetologów oraz lekarzy medycyny estetycznej. Związek ten stymuluje przepływ krwi, tlenu oraz składników odżywczych w skórze. Dzięki temu skóra jest widocznie rozświetlona i odzyskuje naturalną sprężystość. Bardzo bogaty skład maseczki wzbogacony to takie składniki jak m.in. Acerola – owoc bogaty w witaminę C, prowitaminę A oraz wit. B1, wit. B2, wit. PP, wapń, fosfor i żelazo, a także karotenoidy i flawonoidy, które mają działanie antyoksydacyjne. Posiada dobroczynne właściwości przeciwutleniające, neutralizujące wolne rodniki, przeciwdziałając przedwczesnym procesom starzenia się skóry. Dzięki nowoczesnej technologii substancje aktywne zawarte w masce są doskonale wchłaniane i wnikają nawet w głębokie warstwy skóry. Maska na nasączonej tkaninie spełnia rolę filtra, który w połączeniu z ciepłotą ciała stopniowo uwalnia aktywne składniki i pomaga wnikać im w głębokie warstwy skóry. Efekt widoczny już po pierwszym użyciu, skóra odzyskuje swój młody wygląd i blask. Jest widocznie odmłodzona i zdrowa."

Opakowanie zawiera jedną maskę na tkaninie. Cena około 16 zł. Do kupienia tutaj KLIK lub w SuperPharm i Hebe.


Tak wygląda maska po wyjęciu z saszetki i rozłożeniu. Możemy śmiało straszyć w niej nasze najbliższe otoczenie :D


Moja opinia: Oprócz kartonika, maska była hermetycznie zapakowana w małą srebrną saszetkę. Po wyjęciu od razu było widać jak mocno tkanina jest nasączona, na szczęście nic z niej nie kapało. Zapach esencji z maski był z tych świeżych, jednak jakoś niezbyt przypadł mi do gustu. Samo nałożenie maski na twarz było bezproblemowe, ja przyklepałam ją jeszcze palcami aby dobrze dotykała każdego miejsca na twarzy i dobrze się trzymała. Według instrukcji na opakowaniu, po 15 minutach zdjęłam tkaninę z twarzy i starałam się wmasować resztki esencji w skórę. Szczerze mówiąc było jej jeszcze sporo i musiało minąć dość sporo czasu zanim się wchłonęła. Jak wiecie, jestem posiadaczką cery mieszanej więc pewnie dlatego resztki esencji wchłaniały się długo. Podejrzewam, że w przypadku cer wymagających mocnego nawilżania ten czas byłby znacznie krótszy. Efekt na mojej skórze był bardzo fajny. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to pięknie rozświetlona cera, która tym samym zyskała zdrowszy wygląd. Pory zostały delikatnie zmniejszone a skóra dostała porządny zastrzyk nawilżenia, który utrzymywał się przez jeszcze około trzy dni. Podczas trzymania maski na twarzy i po jej zdjęciu, nie wystąpiło żadne pieczenie, reakcja uczuleniowa czy dyskomfort. Jej cena regularna jest dość wysoka, ale chętnie sięgnę po nią ponownie przed jakimś ważnym wyjściem, albo kiedy moja cera będzie potrzebowała doraźnego zastrzyku regeneracyjnego :) polecam wypróbować :)

Jaka jest Wasza ulubiona forma maseczki do twarzy?
Może miałyście już okazję używać tej dotleniającej? :)

24 komentarze

  1. Nie używałam jeszcze maski dotleniajacej, może czas to zmienić, bardzo chętnie wyprobuje :)
    Ja używam Glinek.
    Buziaki Kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swego czasu i ja glinek używałam, ale teraz wolę gotowe maseczki, które od razu mogę zaaplikować bez żadnej zabawy :)

      Usuń
  2. ostatnio kupiłam kilka różnych m.in. z tej firmy, bo bardzo lubię maski na tkaninie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam właśnie, że wybór tych masek mają dość spory :)

      Usuń
  3. uwielbiam maski tkaninowe, z tej marki mam witaminową i jest świetna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaminowej jeszcze nie próbowałam, ale pewnie za jakiś czas się skuszę :)

      Usuń
  4. Bardzo ją polubiłam :) Uwielbiam maski w płacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem przyzwyczajona do tych zmywalnych, ale czasem w sumie warto sobie pozwolić na taki mały "luksus" :)

      Usuń
  5. takie płatkowe są fajne,ale na 1 aplikację
    chyba jednak bardziej wolę te w tubkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tutaj taka maska jest jednorazowa a i cena dość wysoka...

      Usuń
  6. Fajne są takie maski. A ta mnie ciekawi, może kiedyś wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo wygodne w użyciu i nie brudzące nic :)

      Usuń
  7. Z tej firmy miałam tylko jakieś malutkie serum, które się nie sprawdziło.
    Maskę w płacie kiedyś miałam, ale nie z tej firmy i była świetna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba kojarzę, o które Ci chodzi i chyba też je miałam, i też było kiepskie :P

      Usuń
  8. Maski w płatach są bardzo dobre. Muszę koniecznie wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, działają bardzo konkretnie i nie trzeba się z nimi bawić w zmywanie :)

      Usuń
  9. Nigdy nie używałam tego typu maseczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też raczej po takie nie sięgam jednak raz na jakiś czas fajnie :)

      Usuń
  10. Miałam trochę takich masek, ale akurat z innych firm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest chyba moja druga czy trzecia z tego co kojarzę :D

      Usuń
  11. Uwielbiam maseczki w płatach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja jutro wstaję i nakładam ją na twarz:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektóre te maski sa przerażające ! :D


    http://allegiant997.blogspot.com/2016/05/pytu-pytu-czyli-first-day-of-spring.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każda maska, która znacznie zmienia kolor wygląda strasznie :D

      Usuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.