Maseczki naprawcze Dermomask Night Active: Siła Lasera i Złote Nici - L'Biotica.

• 19 lipca 2016 15 komentarzy
Pora na kolejny, trzeci a zarazem przedostatni wpis na temat maseczek naprawczych Dermomask Night Active od L'Biotica. Dwa tygodnie temu pisałam o eksfoliacji oraz mezoterapii, dziś natomiast kolej na siłę lasera oraz złote nici :) jeśli jesteście ciekawe, która maseczka zrobiła na mnie lepsze wrażenie to zapraszam do dalszej części wpisu - warto je poznać :) 



ZŁOTE NICI 24K ZŁOTO 4% MATRIGENICS.14G


"Maseczka naprawcza Night Active Złote Nici zawiera czyste 24k Złoto, które inicjuje procesy regeneracji i odnowy na poziomie komórkowym. Pobudza syntezę oraz sieciowanie włókien kolagenu i elastyny. Przeciwstarzeniowe działanie maseczki potęguje zawartość aż 4% Matrigenics.14G, stymulującego koncentratu odżywczego. Matrigenics.14G reaktywuje aż 14 genów odpowiedzialnych za zagęszczanie i reorganizację macierzy międzykomórkowej skóry, prowadząc do korekty owalu i złagodzenia rysów twarzy. Szlachetna esencja z Orchidei sprawia, że zabieg staje się luksusowym doznaniem, a skóra odzyskuje aksamitną gładkość i promienistość."

Pojemność 12 ml, cena 4,60 zł. Do kupienia tutaj: KLIK lub w popularnych drogeriach.

Moja opinia: Maseczka jest biała i jak wszystkie inne z tej serii, ma fajną i treściwą konsystencję. Zatopione są w niej maleńkie złote drobinki, które widoczne są dopiero po rozprowadzeniu na skórze. Znikają kiedy usuwamy nadmiar maseczki wacikiem. Zapach ma bardzo ładny, podobny do eleganckich perfum. Naprawczą maseczkę nakładam zawsze między godziną 22 a 1 kiedy rozpoczyna się zwielokrotniony podział komórek skóry. Kiedy maseczka się wchłonie, usuwam jej nadmiar wacikiem i idę spać, rano mogę podziwiać efekty jej działania :) a jak sprawdziła się u mnie wersja złote nici? Gdybym miała ująć to jednym słowem, to powiedziałabym: liftingująco :) skóra została widocznie napięta i tym samym wygładzona, dało się to również odczuć przy jej dotykaniu. Nie zauważyłam wyraźnego działania na pojedyncze zmarszczki, jednak patrząc na całą twarz widać było, że skóra wygląda naprawdę dobrze i promiennie. Przy pierwszym użyciu maseczki nie byłam do niej w ogóle przekonana, jednak potrzeba było po prostu nieco grubszej warstwy na daną aplikację aby dostrzec jej działanie :)


SIŁA LASERA 1% KOMÓRKI MACIERZYSTE 2% EPIDERMOSIL

"Maseczka naprawcza Night Active Siła Lasera zawiera 2% Epidermosil®, opatentowany koncentrat odmładzający. Epidermosil® stymuluje produkcję kolagenu oraz GAG, wzmacniając układ podporowy tkanek. W efekcie skóra odzyskuje gęstość, właściwe napięcie oraz sprężystość. Przeciwstarzeniowe działanie receptury potęguje zawartość aż 1% Komórek Macierzystych pozyskanych z winogron. Bogate w polifenole, flawonoidy oraz resweratrol chronią komórki macierzyste skóry odpowiadające za zachowanie cech charakterystycznych dla młodego wieku. Szlachetna esencja z Trufli Białej sprawia, że po zabiegu skóra odzyskuje aksamitną gładkość i promienistość."

Pojemność 12 ml, cena 4,60 zł. Do kupienia tutaj: KLIK lub w popularnych drogeriach.

Moja opinia: Siła lasera to kolejna gęsta i biała maseczka naprawcza do stosowania na noc. Ma delikatny, kwiatowo-roślinny zapach. W tym przypadku nakładałam cieńsze warstwy, ponieważ miałam wrażenie, że wchłania się nieco dłużej. Chociaż mogłoby to być też moje złudne wrażenie, bo używałam jej często w okresie tych upalnych dni. Siła lasera również wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie :) w tym przypadku tak jak obiecał producent, zmarszczki szczególnie na czole i wokół oczu, stały się dużo mniej widoczne. Tak jak u koleżanki wyżej, maseczka spowodowała, że skóra wyglądała na wyraźnie napiętą i wygładzoną. Chciałabym się odnieść jeszcze do obiecanej korekty konturu twarzy :) na początku trochę bawiła mnie taka obietnica, no bo jak zwykła maseczka może coś takiego zdziałać. Ale po każdym użyciu patrzyłam na twarz i skórę w lusterku, i zastanawiałam się jak opiszę Wam swoimi słowami efekt, który uzyskałam. Skóra sprawiała wrażenie jakby optycznie podniesionej i mocno napiętej. Ja zdaje sobie sprawę, że może to brzmieć abstrakcyjnie i ciężko to sobie wyobrazić. W moim rozumowaniu jest to działanie wzmacniające układ podporowy tkanek wymieniony w opisie producenta. Nie chcąc Wam jednak dalej mieszać, napiszę po prostu, że coś się z tym konturem optycznie dzieje i to jak najbardziej na plus :)


Podsumowując, zarówno złote nici jak i siła lasera sprawdziły się u mnie bardzo dobrze, choć efekt wow spowodowała tym razem druga maseczka. Obie wystarczyły mi na cztery użycia i każdą stosowałam po 22 na oczyszczoną twarz, rano natomiast można było podziwiać efekty. Na koniec wspomnę jeszcze, że obie maseczki wykazują również bardzo dobre działanie nawilżające. Recenzje poprzednich maseczek znajdziecie w tym, i tym wpisie :) 

Miałyście okazję używać którąś z tych maseczek?
Sięgacie już po produkty o działaniu przeciwzmarszczkowym? :)

15 komentarzy

  1. Ciekawy post, czuję, że siła lasera niedługo będzie u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem czy, i jak się u Ciebie sprawdzi :)

      Usuń
  2. Dużo ostatnio słyszałam o tych maseczkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są bardzo fajne, a przede wszystkim działają :) polubiłam zwłaszcza wersję wypełnienie zmarszczek, eksfoliacja i właśnie siłę lasera :)

      Usuń
  3. Własnie dziś złote nitki aplikowałam na twarz ;) zobaczymy czy będzie podobny efekt ;) ta ciemna niebieska ( Infuzja tlenowa) mnie strasznie zapchała :( dosłownie zaraz dostaje po niej uczulenia i dziesiątek pęcherzyków ;/ a chyba nie o to chodziło z tym tlenem ?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na swojej skórze widziałam bo ostatnio jakaś tak niewyraźna była :/ infuzja tlenowa dopiero przede mną, ale ja nie mam tendencji do uczuleń czy podrażnień więc zobaczymy co to będzie :) Twoja cera i karnacja są delikatne, więc chyba dlatego często się coś nie sprawdza :)

      Usuń
  4. wow fajnie, że takie próbki maasz! mi sie trafiła jedna i gdzieś ją podziałam -.- a też powoli zabieram się za posty L'biotic, ale Ty idziesz jak burza! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te maseczki to wersje pełnowymiarowe - nie próbki ;) każda saszetka wystarczyła mi na cztery razy. Już dawno powinnam je opublikować, ale w te upały nie byłam w stanie ich testować bo są zbyt treściwe :D

      Usuń
  5. Ostatnio jednak wolę maski w płachcie/płacie w głównej mierze za wygodę. Teraz testuję te koreańskie i z większości jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, maski w płachcie są bardzo wygodne bo nie trzeba bawić się w zmywanie... obserwuję te koreańskie i coraz bardziej zaczynam nabierać na nie ochoty :)

      Usuń
  6. Siła lasera mnie kusi, przydała by się mojej skórze poprawa napięcia i elastyczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to powinnaś być z tej maski zadowolona :)

      Usuń
  7. Ciekawe maseczki, obie chętnie bym wypróbowała, ale muszę wcześniej zerknąć na składy, czy aby nie zawierają parafiny. Ja sobie ostatnio kupiłam maseczkę aloesową w płachcie z L'biotica, ale czeka jeszcze na użycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie sprawdziłam i nie zawierają jej wcale :) gliceryna jest na drugim miejscu w składzie.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawią mnie te maski :) Każda znajdzie jakąś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.