Orzeźwiający balsam do ust Tisane Fresh - Herba Studio.

• 26 października 2016 20 komentarzy
Wybaczcie ten kilkudniowy zastój na blogu. Byliśmy z mężem w trakcie przeprowadzki i porządków po remoncie, i przez to wszystko wybiłam się z rytmu pisania. Dziś jednak chciałabym znów wrócić do systematycznego pisania, dlatego przygotowałam dla Was wpis o przyjemnym balsamie do ust, który dzięki swojemu działaniu, idealnie będzie nadawał się na nadchodzącą zimę i nie tylko :)


"Nowe, zielone oblicze Tisane! Intensywne nawilżenie, ekstra orzeźwienie oraz przyjemne ukojenie to cechy charakteryzujące nowy balsam w wersji Fresh! Produkt swoje doskonałe właściwości zawdzięcza bogatej zawartości składników naturalnych. W skład Tisane Fresh wchodzi: aloes, świeże olejki eteryczne z mięty, eukaliptusa, cytryny, miód, prowitamina B5, olejek jojoba, wosk pszczeli, olejek rycynowy oraz lantoina. Taka kompozycja przyniesie błyskawiczne ukojenie nawet bardzo wysuszonym i zniszczonym ustom. Balsam wygładza, nawilża i odżywia szorstkie i spierzchnięte usta. Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć i opryszczki. Chroni usta przed wysuszeniem i niekorzystnym wpływem słońca, wiatru, mrozu i deszczu."

Pojemność 7,5 g, cena około 11 zł. Do kupienia w aptekach.

Skład: Petrolatum, Cera Alba, Ricinus Communis Seed Oil, Simmondsia Chinensis See Oil, Mel, Aqua, isopropyl Myristate, Cholesterol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Panthenol, Citrus Limoon Fruit Oil, mentha Arvensis Leaf Oil, Eucalyptus Globulus Leaf/Twig Oil, Tocopheryl Acetate, Menthol, Sorbic Acid, Aroma, propylene Glycol, helianthus Annuus Seed Oil, Cl 75810 (Chlorophyll), Limonene, Citral, Geraniol.


Najnowszy balsam do ust Tisane Fresh znajduje się w maleńkim plastikowym słoiczku. Zaraz po otworzeniu widać było, że zabezpieczony jest dodatkowo folią ochronną. W tym miejscu muszę napisać, że nie jest to moja ulubiona forma jeśli chodzi o opakowanie kosmetyków do ust. Wszystko dlatego, że nabieranie i rozprowadzanie balsamu palcami jest mało higieniczne, a jeśli mamy długie paznokcie to już lepiej nie mówić. W przypadku wersji Fresh, na razie dostępna jest tylko ta w słoiczku. Chcąc kupić tradycyjny balsam Tisane, to kupimy go zarówno w słoiczku jak w bardziej higienicznym sztyfcie :)

Balsam ma gęstą, nieco woskową konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się na ustach. Kosmetyk pachnie orzeźwiająco, niczym miętowa guma do żucia. Od razu po nałożeniu czuć bardzo przyjemne uczucie chłodzenia na ustach. Nie jest ono mocne czy drażniące, po kilku minutach traci nieco na intensywności. Jeśli nie lubicie takiego uczucia to w przypadku tego balsamu, nie powinno ono tak bardzo przeszkadzać. Kosmetyk świetnie nawilża usta i przyjemnie je zmiękcza. Przywraca komfort bardzo suchym czy spierzchniętym wargom. Jeśli nałoży się go na noc, to rano wciąż czuć, że usta są ładnie nawilżone. Jest idealny pod moje ulubione pomadki do ust i nawet pod ich warstwą nie traci na działaniu. Przed wieczornym nałożeniem balsamu na usta, warto zrobić też peeling. Ten od Tisane jest drobno zmielony, przez co świetnie wygładza usta i eliminuje suche skórki. Na gładkich i nawilżonych ustach każda pomadka będzie dobrze wyglądać :)


Nie miałam do czynienia z tradycyjną wersją balsamu do ust Tisane, jednak jeśli się na niego skuszę w przyszłości, to na pewno na taki w sztyfcie. Warto sięgnąć po wersję Fresh, balsamik jest tani a jego skład całkiem niezły. Znajdziemy w nim aloes, świeże olejki eteryczne z mięty, eukaliptusa i cytryny, miód, olejek jojoba, wosk pszczeli i inne dobroci :)

Używałyście kiedykolwiek balsamów do ust Tisane? A może miałyście już okazję poznać najnowszą wersję Fresh? Ciekawa jestem, czy nie przeszkadza Wam aplikacja ze słoiczka, czy tak jak ja wolicie sztyfty :) czekam na Wasze wypowiedzi :)

20 komentarzy

  1. Słoiczek tylko w domu, a Tisane nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak też go tylko w domu używam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam zawsze pozytywy o tym małym cudeńku...

    OdpowiedzUsuń
  4. też mam ten balsam, wolę go od wersji klasycznej, lubię jego zapach i nieco lżejszą konsystencję , a peeling wykonuję szczoteczką elektryczną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie miałam wersji klasycznej, więc nie mam porównania :)

      Usuń
  5. Duzo slyszalam o tych produktach, ale nigdy ich nie uzywalam

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam klasyczną wersję w słoiczku tego balsamu i uwielbiam najbardziej na świecie :D!

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam wersję klasyczną i bardzo fajnie się sprawdzała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię wersje balsamów do ust w sztyfcie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aktualnie używam masełka do ust Tołpa, również w słoiczku i lubię tę formę aplikacji, jednak tylko w domu :) W torebce mam zawsze sztyft.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, ja słoiczek też tylko w domu używam :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię podstawową wersję ;) Ale miętowych balsamów nie lubię, wiec na ten się nie skuszę ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie wolę sztyfty, takie balsamy w słoiczku to tylko do stosowania w domu :) Z Tisane jeszcze nigdy nic nie miałam, aż sama się sobie dziwię, bo marka jest bardzo popularna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jeszcze będziesz miała okazję wypróbować :)

      Usuń
  12. Nie miałam jeszcze żadnego balsamu do ust z Tisane. Aktualnie używam Carmexa, który jest świetny i też powoduje to uczucie chłodzenia, o którym piszesz. Jeśli o mnie chodzi, to nie wybieram balsamów w słoiczkach. Nie lubię nabierania palcami, bo też noszę długie paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałam kiedyś Carmexa w słoiczku :) ale właśnie o wiele lepsze są sztyfty.

      Usuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.