Maseczki 7th Heaven: Red Hot Sauna - rozgrzewanie cery, Creamy Coconut - nawilżanie cery, oraz Manuka Honey Rescue - regeneracja włosów.

• 3 stycznia 2017 21 komentarzy
Przyszedł kolejny nowy rok, więc pora działać dalej :) dziś przygotowałam dla Was ostatni już wpis na temat kolejnych maseczek od 7th Heaven. Tym razem pod lupę idą dwie maski do twarzy i jedna do włosów. Będziemy rozgrzewać naszą cerę z glinką termiczną i rozpieszczać kokosem ;) natomiast włosy potraktujemy miodem i olejkiem abisyńskim :) zapraszam do dalszej lektury :)


RED HOT SAUNA MASQUE

"Przeznaczana do skóry normalnej i suchej. Aromatyczna maseczka rozgrzewająca z niepowtarzalną glinką termiczną, która ogrzewa skórę i otwiera pory, wyciągając z nich głęboko ukryte zanieczyszczenia. Maseczka wchłania nadmiar sebum, chroni przed wysuszeniem. Dzięki zawartości wyciągu z naturalnego kwiatu wiesiołka i kaktusa skóra pozostaje miękka, jędrna, promienna i nawilżona."

Zacznę od maski, która najbardziej uwiodła mnie swoim działaniem i rozgrzewaniem :) ale od początku. Maska z glinką termiczną ma delikatnie czerwonawy kolor, który właściwie bardziej wpada w róż. Ma gęstą i nieco ciągnącą się konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i nie spływa z niej. Zapach jest nieco roślinny i bardzo delikatny, ledwie wyczuwalny. Ogromnie podoba mi się fakt, że podczas aplikacji na skórę, maska wyraźnie ją rozgrzewa. Nie śpieszę się z jej nakładaniem, każdą partię na twarzy masuję do momentu, aż przestanę odczuwać efekt rozgrzewania :) po nałożeniu trzymam ją przez 15 minut a następnie bezproblemowo zmywam. W efekcie otrzymuję gładką, promienną i wyraźnie czystszą skórę. Wygląda ona na lekko zmatowioną i jednocześnie delikatnie nawilżoną. Ten efekt rozgrzewania jest naprawdę świetny - otwiera pory i usuwa zanieczyszczenia, no a efekt jest naprawdę warty zachodu :) maseczka nie uczuliła ani nie spowodowała żadnych podrażnień - moja mieszana cera jest na tak. 


CREAMY COCONUT

"Przeznaczona do skóry, suchej i zmęczonej. Wykorzystaliśmy nawilżające dobro świeżej wody kokosowej uzupełnionej wieloma wspaniałymi składnikami, które nawilżają i nawadniają skórę. Wśród tych składników są m.in. intensywnie łagodzące masło shea."

Kolejna maska to nawilżająca maska kokosowa ze świeżą wodą kokosową oraz łagodzącym masłem shea. Maska jest gęsta, świetnie się rozprowadza i oczywiście jest białego koloru. Trzymam ją 15 minut na twarzy, i w trakcie tego czasu maska zasycha co mnie na początku trochę zdziwiło. Najbardziej pewnie ciekawi Was jej zapach... Według mojego nosa, nie jest to zapach prawdziwego kokosa. Jeśli lubicie kokosowe słodycze i kupujecie czasem różne polskie cukierki czy trufle o tym smaku, to tak właśnie pachnie ta maska... Polskimi cukierkami o smaku kokosa :D efekt jaki otrzymuję po jej spłukaniu to przyjemnie napięta i gładsza skóra. Dziwi mnie to trochę, ponieważ spodziewałam się, że maska nie będzie zasychać a nawilżenie będzie bardzo mocne. Nie ma tutaj jakiegoś efektu wow, ponieważ po zastosowaniu maski zdecydowanie odczuwam potrzebę nałożenia na skórę czegoś nawilżającego. Niemniej jednak podoba mi się efekt takiego zdrowego napięcia skóry, którego w ogóle się tutaj nie spodziewałam.


Poniżej składy obu masek. Po lewej stronie Red Hot Sauna, po prawej Creamy Coconut.


MANUKA HONEY RESCUE MASQUE

"Przeznaczona do zniszczonych końcówek wysuszonych włosów. Miód Manuka oraz odżywczy i bogaty w kwasy tłuszczowe Omega 3 olejek abisyński to główne składniki maski, które odżywiają włosy od nasady. Maska otacza mieszki włosowe, intensywnie je regeneruje i wzmacnia. Sprawia, że włosy są lśniące od nasady aż po końce."

Ostatnia propozycja, o której chcę napisać to miodowa maska regenerująca włosy. Muszę tutaj wspomnieć, że bardzo lubię miód, ale tylko do jedzenia i do herbatki. Nigdy nie sięgam po kosmetyki z miodem, ponieważ nie podchodzi mi jego zapach w takich mazidłach, jest mdły i męczący. W przypadku tej maski nie jest inaczej, zapach jest dość mocny i bardzo słodki. Maska ma żółtawy odcień, średnio gęstą konsystencję, która na szczęście nie spływa z włosów. Jedno opakowanie wystarczyło mi na dwa użycia, z tym, że ta porcja na drugie użycie była już nieco uboga :) używając maski miałam jeszcze włosy średniej długości (niedawno je podcięłam), więc podejrzewam, że przy długich włosach saszetka wystarczyłaby na jeden raz. Efekt jaki otrzymałam to faktycznie nawilżone i rewelacyjnie błyszczące włosy :) moja czuprynka lubi się mocno falować jeśli wyschnie bez użycia suszarki - po użyciu tej maski włosy wyschły same i były zdecydowanie prostsze i łatwiej się je układało. Najbardziej jednak spodobał mi się błysk moich kosmyków :) jedyne co mi przeszkadzało to zapach miodu, który utrzymywał się na włosach dość długo i cały czas go czułam, nawet przy najmniejszym ruchu.


Poniżej skład miodowej maski Manuka Honey Rescue Masque.


Wszystkie maseczki 7th Heaven można spotkać w drogerii Hebe albo w Tesco. Ich ceny oscylują w granicach 5 - 6 zł. W poprzednich postach znajdziecie moją opinię o masce głęboko oczyszczającej Mud Pac i owocowej oczyszczającej Passion Peel Off - klik, oraz oczyszczającej Charcoal Masque i peelingującej Cucumber Peel Off - klik. Jeśli chodzi o efekty testowania wszystkich siedmiu maseczek to moimi faworytami są: Mud Pac, Charcoal Masque oraz Red Hot Sauna Masque :)

To by było na tyle, jeśli chodzi o moją przygodę z maskami 7th Heaven. Mam swoich trzech faworytów, do których na pewno będę wracać - jednak pozostałe maski również są warte uwagi. Wiadomo, że każda cera jest inna i to co nie sprawdziło się u mnie, może sprawdzić się u kogoś - i na odwrót :) znacie jakieś maseczki 7th Heaven? Która stała się Waszą ulubioną? :)

21 komentarzy

  1. Nie znam tych maseczek, ale sam design zachęca do spróbowania. Co prawda nie jestem fanką maseczek do twarzy, ale do włosów owszem. Mogę się nazwać wręcz maniaczką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7th Heaven z maseczek do włosów ma jeszcze kokosową :)

      Usuń
  2. Nigdy ich nie używałam, ale Twoja opinia mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam tych maseczek, ale ta kokosowa nadzwyczaj wydaje mi się kusząca ;) Zapewne dlatego że uwielbiam kosmetyki z kokosem i o tym właśnie zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ta maseczka nie pachnie mi naturalnym kokosem :P

      Usuń
  4. Cudne maseczki :) Muszę wypróbować tę oczyszczającą :) Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiedziałam, że marka ma maseczki do włosów, bardzo zainteresowała mnie ta miodowa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz zapach miodu to powinnaś być zadowolona :) mają jeszcze kokosową :)

      Usuń
  6. Hm, z chęcią bym wypóbowała tą oczyszczającą , jakby się u mnie sprawdziła ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że kokosowa nie pachnie prawdziwym kokosem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, jednak i tak zapach jest ładny :)

      Usuń
  8. Ta kokosowa jak dla mnie smierdzi chemia, kupilam ja niedawno i jeste mega zawiedziona mimo ze calkiem niezle dziala :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chemii może nie czuje, ale właśnie jakiś truflowo-cukierkowy zapach :P

      Usuń
  9. Ciekawe maseczki.

    Zapraszam na mojego bloga na konkurs kosmetyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, choruję jednak na nadmiar kosmetyków i staram się z tego wyleczyć :P

      Usuń
  10. Ciagle nie moge sie zdecydowac na ktoras z nich :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepiej wybrać taką, która najbardziej będzie odpowiadać Twoim potrzebom :)

      Usuń
  11. Z rezerwą podchodzę do rozgrzewających czy chłodzących produktów, raczej nie lubię ani tego ani tego efektu. Ale po tym co piszesz maseczka może być nawet przyjemna ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.