Różana pielęgnacja twarzy z serią Rose Care - Bielenda.

• 7 lutego 2017 22 komentarze
Jesienią zeszłego już roku na półki drogerii trafiła nowa, różana seria do pielęgnacji cery wrażliwej od Bielendy. Przepiękny design opakowań od razu zwrócił moją uwagę, i jak to bywa z nowościami, kusiło mnie aby przekonać się jak kosmetyki spiszą się u mnie. Co prawda jestem posiadaczką cery mieszanej, jednakże czasem występują u mnie podrażnienia, szczególnie na policzkach. Seria zawiera pięć różnych kosmetyków, ja przetestowałam trzy z nich. Jak się spisały? Czy jestem z nich zadowolona? :)

OLEJEK RÓŻANY DO MYCIA TWARZY

"Preparat w formie lekkiego hydrofilnego olejku przeznaczony do oczyszczania i mycia delikatnej i wrażliwej skóry twarzy zawiera niezwykle efektywne połączenie łagodnych substancji myjących, szlachetnego olejku z owoców róży, nawilżającego kwasu hialuronowego oraz antyoksydacyjnego kompleksu witamin C+E o działaniu przeciwstarzeniowym i chroniącym przed negatywnym skutkiem zanieczyszczeń środowiskowych. Wyjątkowa lekka olejowa formuła zmieniająca się podczas kontaktu z wodą w delikatną piankę, skutecznie rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia: zmywa makijaż, upłynnia sebum, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i odświeża ją. Olejek daje efekt satynowej miękkości naskórka. Wygładza, nie obciąża skóry i nie wysusza, nie wywołuje uczucia ściągnięcia naskórka i nie narusza jego naturalnej bariery ochronnej. Olejek nie zawiera sls i sles."

Skład: Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Ethylhexyl Stearate, Rosa Canina (Fruit) Oil, Glycerin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hyaluronic Acid, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene.

Pojemność 140 ml, cena 16zł. Do kupienia w popularnych drogeriach.

Zacznę od produktu do oczyszczania twarzy czyli od myjącego olejku różanego. Znajduje się on w przeźroczystej buteleczce w pompką, która trochę ciężko działa. Muszę ją naprawdę mocno nacisnąć aby wydobyć olejek, i nie raz trochę przez to nabrudziłam. Konsystencja płynno-oleista, po kontakcie z wilgotną skórą zamienia w delikatną, mleczną piankę. Jeśli chodzi o zapach to faktycznie czuję tutaj róże, jednak na pierwsze miejsce wybija się wyraźny zapach parafiny, która jest na pierwszym miejscu w składzie olejku. Jeśli chodzi o stosowanie olejku, to używam go tylko i wyłącznie po demakijażu płynem micelarnym albo przy porannym myciu twarzy. Chciałabym tutaj też zaznaczyć, że nie używałam olejku dzień w dzień, ponieważ bałam się, że parafina może spowodować zatkanie porów. Używając go "w kratkę" nic takiego nie wystąpiło. Efekt jaki odczuwam po umyciu twarzy różanym olejkiem to przyjemne nawilżenie oraz gładkość skóry. Olejek łagodnie, ale skutecznie oczyszcza skórę. Nie ma mowy o ściągnięciu czy wysuszeniu. Nie wystąpiło również żadne podrażnienie, jednak trzeba uważać aby olejek nie dostał się do oczu. Ciężko go później wypłukać i odczuwam wrażenie mgły na oczach. Olejek nie zawiera SLS ani SLES, i należy go zużyć w ciągu dwóch miesięcy od otwarcia. 


NAWILŻAJĄCY KREM RÓŻANY

"Krem o lekkiej pół-żelowej formule przeznaczony jest szczególnie do pielęgnacji delikatnej i wrażliwej skóry twarzy, ze skłonnością do nadwrażliwości. Zawiera niezwykle efektywne połączenie łagodnych, ale skutecznych składników pielęgnujących: szlachetnego olejku z owoców róży, nawilżającego kwasu hialuronowego oraz antyoksydacyjnego kompleksu witamin C+E o działaniu przeciwstarzeniowym i chroniącym przed negatywnym skutkiem zanieczyszczeń środowiskowych. Składniki te sprzyjają znacznej poprawie jakości naskórka, zmiękczają go i chronią przed utratą wody. Wyjątkowa lekka formuła kremu odczuwalnie nawilża i odświeża cerę, nadaje jej promiennego dziewczęcego blasku. Krem daje efekt satynowej miękkości i wygładzenia naskórka. Nie obciąża skóry przy jednoczesnej natychmiastowej redukcji uczucia suchości i dyskomfortu. Krem nie ściąga naskórka, nie wysusza go i nie narusza jego naturalnej bariery ochronnej."

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Trehalose, Caprylic/Capric Triglyceride, Cyclopentasiloxane, Stearyl Alcohol, Dimethicone, Panthenol, Allantoin, Rosa Canina (Fruit) Oil, Tocopheryl, Acetate, Ascorbyl Palmitate, Sodium Hyaluronate, Propylene Glycol, Isododecane, Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Lecithin, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Sodium Polyacrylate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copoplymer, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Mathylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Limonene, Linalool, CI 17200 (Acid Red 33).

Pojemność 50 ml, cena 15 zł. Do kupienia w popularnych drogeriach.

Kolejny produkt to różany krem, który zamknięty jest w szklanym słoiczku. Jego zapach przypomina mi różany dżem (taki jaki jest np. w pączkach) a jego kolor jest blado-różowy. Bardzo podoba mi się jego leciutka pół-żelowa formuła. Dzięki swojej lekkości, krem idealnie rozprowadza się na twarzy i błyskawicznie wchłania, nie pozostawiając żadnego nieprzyjemnego uczucia lepkości. Natychmiast przywraca skórze komfort oraz odpowiedni poziom nawilżenia, chociaż... Wydaje mi się, że dla cer bardzo przesuszonych czy odwodnionych może być czasem niewystarczający. W przypadku mojej mieszanej cery to nawilżenie jak najbardziej mi odpowiada i nie mam problemu z suchymi skórkami. Czasami zdarza się tak, że na policzkach moja cera ma tendencję do zaczerwień i wtedy krem również przynosi jej ukojenie. Używam go zarówno rano i wieczorem, czasem również pod makijaż. W każdym przypadku sprawdza się bardzo dobrze. Pomimo obecności gliceryny w składzie, moja cera reaguje na krem dobrze i przed dwa miesiące regularnego stosowania nic złego się nie działo. Zwyczajny, drogeryjny krem a jednak bardzo przyjemny w używaniu :) trzeba go zużyć w ciągu sześciu miesięcy od otwarcia.


OLEJEK RÓŻANY

"Lekki olejek przeznaczony jest szczególnie dla skóry wrażliwej i delikatnej, skłonnej do podrażnień i nadwrażliwości. Zawiera niezwykle efektywne połączenie szlachetnego olejku z owoców róży, nawilżającego kwasu hialuronowego oraz antyoksydacyjnego kompleksu witamin C+E o działaniu przeciwstarzeniowym i chroniącym przed zanieczyszczeniami środowiskowymi. Wyjątkowa lekka formuła olejku daje efekt satynowego wykończenia skóry, nie obciąża jej przy jednoczesnej natychmiastowej redukcji uczucia suchości i dyskomfortu. Olejek przywraca właściwą równowagę hydro-lipidową naskórka, chroni go przed nadmierną utratą wilgoci, wyraźnie wygładza i zmiękcza. Działa przeciwstarzeniowo, wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry do walki z wolnymi rodnikami, koi i łagodzi podrażnienia."

Skład: Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Macadamia Intergrifolia Seed Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Isododecane, Hydrogenated Tetradecenyl/ Methylpenta Decene, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Rosa Canina Oil, Tocopherol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Beta- Sitosterol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Propylene Glycol, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Pojemność 15 ml, cena 20 zł. Do kupienia w popularnych drogeriach.


Ostatni produkt to różany olejek, który przypadł mi najmniej do gustu z całej trójki. Umieszczony jest w szklanym opakowaniu z pipetą, które wygląda bardzo uroczo. Pachnie chyba najsłabiej z całej trójki, jednak w tym przypadku wyczuwam już tylko zapach kwiatów róży. Olejek jest rzadki ale w dotyku czuć tą jego oleistą formułę. Różany olejek sprawdził się u mnie średnio, ponieważ zawsze po jego nałożeniu czułam na twarzy tłustą powłokę, która wcale nie chciała się wchłaniać. Mam wrażenie, że moja skóra wcale nie korzystała z tego olejku, non stop czułam go na twarzy. Nie było mowy o położeniu się spać bo pobrudziłabym poduszkę. Stosując go na noc, przed położeniem się spać zawsze odsączałam go chusteczką higieniczną. Co więcej, zawsze rano po zastosowaniu olejku zauważałam na twarzy jakiegoś nieprzyjaciela. Biały zaskórnik, który pojawia się u mnie zawsze, kiedy właśnie jakiś kosmetyk mi nie służy. W tym przypadku było tak za każdym razem, widocznie jest w składzie coś, czego moja skóra nie lubi... Wydaje mi się, że olejek bardziej będzie się nadawał co cer bardzo suchych i odwodnionych. W moim przypadku się nie sprawdził. Kosmetyk należy zużyć w ciągu trzech miesięcy od otwarcia.


Jeśli miałabym podsumować poznane kosmetyki z serii Rose Care to nasuwa mi się jedno słowo... Przeciętne. Z całej trójki najlepiej służy mi krem do twarzy ze względu na swoją lekką formułę i przyjemne nawilżenie, które nie dla każdego będzie wystarczające. Olejek do mycia twarzy zawiera w składzie parafinę, przez co dla przez niektórych może być już na wstępie skreślony (ja nie doświadczyłam niczego negatywnego, ale też dlatego, że nie używałam go codziennie). Olejek różany całkowicie się u mnie nie sprawdził... Poznane kosmetyki oceniam bardzo przeciętnie i również z tego powodu wszystkie znalazły w jednym wpisie.

W skład serii wchodzi jeszcze woda różana oraz serum, jednak jakoś wcale mnie nie kuszą. Ciekawa jestem czy miałyście okazję poznać już jakieś kosmetyki z serii Rose Care? Jeśli tak to jakich używałyście i jak się u Was sprawdziły? Czeka na Wasze wypowiedzi :)

22 komentarze

  1. To niesttey nie jest dla mojej cery ale mam ochotę na ten żel do mycia buzki mimo prafiny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest właściwie olejek do mycia buźki :)

      Usuń
  2. nie skusiłabym się na ten zestaw bo mam bardzo problematyczna cere i boję się że by mi zaszkodziły .

    OdpowiedzUsuń
  3. Olejku do mycia jeszcze nie miałam, więc jeśli już to na ten produkt bym się zdecydowała. Ja generalnie odchodzę od drogeryjnej pielęgnacji i moja skóra naprawdę na tym zyskała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro odchodzisz od drogeryjnej pielęgnacji to olejek z parafiną nie byłby chyba najlepszym wyborem :P

      Usuń
  4. Wiele osób chwali tą serię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie ta seria nie kusi, chociaż uwielbiam kosmetyki różane. Jednak składy mnie nie przekonują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się średnio znam na składach, jednak po testowaniu się przekonałam, że ogólnie średnio z tą serią...

      Usuń
  6. Mam kremik i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę musiała wypróbować :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. skusiłabym się na olejek różany, musi pięknie pachnieć. Miałam kupić olejek do mycia twarzy ale parafina na początku składu odstraszyła mnie :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio bardzo lubię się z kosmetykami Bielenda :D Ta linia z wygląd już kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O różanej serii marki Bielenda słyszałam wiele dobrego i sama rozważam zakup kremu. Być może olejek do mycia twarzy również i u mnie zagości. Ostatnio trochę zawiodłam się na marce. Krem który służył mi latami stał się nagle bublem. Chyba coś pomieszali w składzie, a szkoda. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to kiepsko, może ten różany krem by Ci się spodobał :)

      Usuń
  11. U mnie woda rozana sprawdzila sie calkiem niezle, olejku do mycia twarzy nie polubilam, a krem ot taki przecietniak, takze ogolnie - "szalu ni ma" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja żałuję, że nie trafiłam na wodę różaną, ale jak mi się pokończą wszystkie micelki to ją sprawdzę :)

      Usuń
  12. Uwielbiam róże w kosmetykach! Olejek do mycia twarzy właśnie skończyłam i mimo parafiny polubiłam go :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wiedziałam, że ta seria będzie przeciętna, szkoda tylko , że w produkcie do mycia twarzy jest tyle parafiny,

    OdpowiedzUsuń
  14. Co jak co ale szata graficzna urzeka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.