Kwiecień 2017: Pudełko Spełnij Marzenia - ShinyBox.

• 1 maja 2017 18 komentarzy
Piszę ostatnio niezbyt często. Remont i praca zajmują większość mojego czasu, a kiedy mam trochę wolnego... To albo nie mam już siły, albo wolę sięgnąć po książkę, albo po prostu nie mam weny do pisania. Przypuszczam, że w przeciągu dwóch miesięcy powinno się to zmienić, a przynajmniej mam taką nadzieję. Tymczasem dziś zapraszam na nowy wpis, w całości poświęcony kwietniowemu pudełku od ShinyBox :)


"Spełnijcie swoje najskrytsze, kosmetyczne marzenia dzięki kwietniowemu pudełku ShinyBox. W każdym kwietniowym pudełku ShinyBox "Spełnij Marzenia" znajdziecie m.in. dwa kosmetyki premium - pieniący się żel do mycia twarzy z luffą od marki - 417 o wartości 116 zł oraz błyszczyk do ust PROVOKE od Dr Irena Eris o wartości 55 zł!"

Pudełko znów wyprzedało się niczym świeże bułeczki, jednak tutaj można już zamawiać edycję majową :)


Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą - 417 (200 ml za 116 zł)

"Czysta, świeża i promienna skóra po pierwszym zastosowaniu. Dokładne usuwanie zanieczyszczeń dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy. Zawartość minerałów z Morza Martwego z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie."

Uwielbiam kosmetyki do oczyszczania twarzy, dlatego cieszę się, że ten żel znalazł się w pudełku - tym bardziej, że jego wartość też jest imponująca. Marka mi zupełnie nieznana, dlatego tym bardziej jestem go ciekawa. Muszę przyznać, że zawartość minerałów z Morza Martwego i tajemniczej luffy bardzo kusi, Na pewno wykorzystam ten kosmetyk i poświęcę mu osobny wpis :)


Błyszczyk do ust Provoke - Dr Irena Eris (sztuka za 55 zł)

"Intensywnie nawilżone, miękkie i gładkie usta o długotrwałym połysku. Pielęgnacyjna formuła, wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd."

Być może niektóre z Was pamiętają, że nie lubię używać błyszczyków do ust - jakkolwiek fajne by one nie były. W przypadku popularnego błyszczyka od Dr Irena Eris nie będzie wyjątku. Kosmetyk oddam mojej mamie, ponieważ beżowy kolor z drobinkami na pewno jej się spodoba. Poza tym, od lat ceni sobie kosmetyki Dr Ireny Eris :)


Balsam tlenowy z serii Air Stream - Faberlic (50 ml za 39,90 zł)

"Odżywiona, dotleniona i zregenerowana skóra, dzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu. Pomaga skórze walczyć z niekorzystnymi warunkami klimatycznymi i zregenerować skórę po przebytym stresie. Kosmetyk jest również zalecany jako produkt SOS do pielęgnacji podrażnionej skóry po ekspozycji na światło słoneczne, depilacji, agresywnych zabiegach w gabinecie kosmetycznym."

Muszę przyznać, że ten balsam mocno mnie zaciekawił. Zastanawiam się czy jest w stanie widocznie poprawić stan skóry i ją ukoić. Zostawię go i zobaczę jak działa. Nigdy nie miałam styczności z kosmetykiem tego typu, więc tym bardziej jestem ciekawa co z niego będzie :)


Rozświetlający krem do oczy - Krynickie SPA (30 ml za 16 zł)

"Efekt rozświetlonej, wypoczętej i nawilżonej skóry okolic oczu. Regularnie stosowany wygładza i zmniejsza widoczność zmarszczek. Bogaty skład skutecznie niweluje oznaki zmęczenia, działa kojąco i łagodząco oraz przywraca świeżość skórze wokół oczu."

Jeszcze w zimie, w starszym pudełku pojawił się krem pod oczy, którego jeszcze używam. Producent kremu Krynickie SPA obiecuje bardzo wiele, ciekawa jestem jednak ile tych obietnic ma pokrycie. No cóż, kosmetyk trafia na razie do zapasów i czeka na swoją kolej :)


Spiekany róż do policzków - Joko (sztuka za 13,50 zł)

"Spiekany róż do policzków - idealnie rozświetlone i podkreślone kości policzkowe dzięki zawartości iskrzących drobinek, które odbijają światło nadając twarzy promienny i zdrowy wygląd o każdej porze dnia."

Można było trafić jeszcze na eyeliner w płynie - trafiłam na róż do policzków i... Odcień jaki mi się trafił jest bardzo ceglasty i jakoś nie do końca jestem przekonana, że będzie mi pasował. Szkoda, że w tych mixach kolorów, nie można trafić na coś bardziej uniwersalnego.


W pudełku znalazłam jeszcze voucher na kwotę 30 zł do wykorzystania na stronie Katalog Marzeń oraz próbkę regenerującego szamponu do włosów Lab One. Nie lubię zbierać próbek, nigdy mi się do niczego nie przydają. Jeśli chodzi o voucher też go raczej nie wykorzystam. Fajny jest pomysł sprawiania prezentów w formie przeżyć, jednak ja nie mam na to teraz czasu dlatego voucher powędruje do kogoś innego.

Czy kwietniowe pudełko ShinyBox spełniło moje marzenia? W sumie to niekoniecznie. Marcowa edycja bardziej mi się podobała. W tym miesiącu fajnymi produktami są żel mycia do twarzy, balsam tlenowy i krem pod oczy - jednak nie na tyle, abym miała ewentualnie o nich marzyć. Ciekawa jestem co sądzicie o kwietniowym pudełku ShinyBox? :)

18 komentarzy

  1. Nie używam kremów i rzado kosmetyków do makijażu , jedynie puder w kremie , tusz i pomadke i dlatego nie korzystam z zamówienia tych boxow bo większość kosmetyków by mi się nie przydała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, że dostaje się kota w worku :P

      Usuń
  2. Mi kwietniowa zdecydowanie bardziej przypadła do gustu niz marcowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też swój błyszczyk oddałam mamie ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz lepiej, a ja wciąż nie potrafię się zdecydować - za dużo tego na rynku haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to trzeba przyznać, całe mnóstwo boxów :D

      Usuń
  5. Nie jest źle, ale brakuje mi takiego efektu wow :) Żel wydaje się ciekawy, ale czy jest wart tej ceny...

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie akurat trafił ładny odcień różu za to nie do końca zachwycił mnie Romantic Cream- błyszczyk, ale nakładam go na matową pomadkę i jest ok

    OdpowiedzUsuń
  7. Peeling z luffą jest przeciekawy ;) Czekam zatem na więcej info! ;D Miłym akcentem jest też na pewno Irena Eris

    OdpowiedzUsuń
  8. O,szczerze to szukam własnie ceglastego różu do ciepłych szminek,popatrzę na półkę Joko więc :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wypowiedź! Jeśli Ci się podoba, udostępnij dalej :)
Jeśli masz jakieś pytanie, odpowiedź znajdziesz pod swoim komentarzem.